O "Krótkim filmie o zabijaniu"

"Krótki film o zabijaniu" poświęcony jest karze śmierci. W Polsce była ona wykonywana do roku 1988 i, między innymi, stanowiła okrutny sposób walki politycznej.

Krzysztof Kieślowski ukazuje przejmujące i szpetne zarazem obrazy zgonu: powieszony kot, szczur w stanie rozkładu przygotowują widza na szokujące doznania.
W filmie jednocześnie toczą się historie dwóch antypatycznych bohaterów. Starszy taksówkarz, który nie szanuje swoich klientów (Krystyna Janda i Olgierd Łukaszewicz), straszy psy, podrywa młodą ekspedientkę, w samochodzie wozi diabelską główkę. Jacek Łazar bez celu chodzi po Warszawie. Słabo zna miasto. Nie wie, co ze sobą zrobić. Nosi nietypowe przedmioty: sznurek i łom. Wszystko go denerwuje; robi ludziom na złość: "strzela z fusów" do dziewczynki, płoszy gołębie pod Kolumną Zygmunta, "podbiera taksówkę" innym pasażerom. Psoty Jacka wydają się mniej groźne. Taksówkarz zionie nienawiścią do wszystkiego, co miłe i ładne. Ich losy splatają się, gdy młody bohater zamawia kurs. Prawdopodobnie jego celem jest rabunek. Chce zdobyć auto dla dziewczyny, by zabrać ją w podróż. Zaskakująca jest z jednej strony wola życia kierowcy, z drugiej zajadłość i konsekwencja, z jakimi młody mężczyzna dokonuje aktu morderstwa.
Trzeci bohater to wrażliwy adwokat, który już na egzaminie sprzeciwia się nadmiernemu rygoryzmowi sądów. Nie wierzy w prewencyjną skuteczność srogich kar. To, że nie udało mu się wybronić Jacka przed karą śmierci stanowi dla niego osobistą porażkę (...)
Przed śmiercią Jacek wyznaje swojemu adwokatowi, że (...) gdyby nie czuł się odpowiedzialny za śmierć swojej siostry Marysi, to nie doszłoby do tego wszystkiego. Myślę, że to pierwsza chwila, w której widz w młodym, bezwzględnym mordercy dostrzega zagubionego, bezbronnego człowieka, zasługującego na litość, a nawet na łaskę.

Emilia, 1b

Komentarze

Popularne posty